{"id":15,"date":"2024-10-30T20:57:42","date_gmt":"2024-10-30T20:57:42","guid":{"rendered":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/?p=15"},"modified":"2024-10-31T09:41:16","modified_gmt":"2024-10-31T09:41:16","slug":"prolog","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/?p=15","title":{"rendered":"&#8222;A gdyby\u015b musia\u0142 zabi\u0107?&#8221;. Prolog"},"content":{"rendered":"\n<p><strong>Poniedzia\u0142ek,&nbsp;7&nbsp;grudnia,&nbsp;godz.&nbsp;17.42<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Strza\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Og\u0142uszaj\u0105cy huk przeszed\u0142 pr\u0105dem od d\u0142oni Piotra \u0141uczaka do jego prawego barku i&nbsp;dalej do ucha. To zatka\u0142o si\u0119, wi\u0119c m\u0119\u017cczyzna odruchowo otworzy\u0142 usta. Ruch jego warg zbieg\u0142 si\u0119 z&nbsp;krzykiem, kt\u00f3ry ze swoich ust wyda\u0142a jego \u017cona. Albo raczej piskiem. Jeszcze nigdy nie s\u0142ysza\u0142 takiego d\u017awi\u0119ku w wykonaniu Moniki. Jakby orka czy jaki\u015b inny morski stw\u00f3r, kt\u00f3rego Piotr s\u0142ysza\u0142 dawno temu w oceanarium.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Nic ci nie jest? \u2013 zapyta\u0142 nie swoim g\u0142osem. \u017bona nie odpowiedzia\u0142a. Nie patrzy\u0142a na Piotra, tylko na niemowl\u0119, do kt\u00f3rego dopad\u0142a chwil\u0119 po wystrzale. Wyci\u0105gn\u0119\u0142a Wojtusia z fotelika samochodowego i&nbsp;przyciska\u0142a go po piersi jednocze\u015bnie czule dotykaj\u0105c pleck\u00f3w i ogl\u0105daj\u0105c z&nbsp;ka\u017cdej strony jego g\u0142\u00f3wk\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Co z ma\u0142ym? \u2013 zapyta\u0142 zn\u00f3w Piotr, ale Monika i tym razem zby\u0142a go milczeniem. Wtedy dopiero spojrza\u0142 na m\u0119\u017cczyzn\u0119, w stron\u0119 kt\u00f3rego odda\u0142 strza\u0142. Le\u017ca\u0142 on na pod\u0142odze, oparty barkiem o szaf\u0119, w bajorku z krwi. Bajorko stopniowo powi\u0119ksza\u0142o si\u0119. \u201eIle krwi w sobie ma cz\u0142owiek?\u201d, zapyta\u0142 sam siebie w my\u015blach Piotr i&nbsp;u\u015bwiadomi\u0142 sobie, \u017ce jakie\u015b 6 litr\u00f3w. Wi\u0119cej ni\u017c p\u00f3\u0142 wiaderka.<\/p>\n\n\n\n<p>Podszed\u0142 do m\u0119\u017cczyzny, z kt\u00f3rego ust wydobywa\u0142 si\u0119 jeszcze cichy charkot. Na jego dolnej wardze pojawi\u0142 si\u0119 jeden balonik, a po chwili wi\u0119cej krwawej piany. Charkot usta\u0142, g\u0142owa m\u0119\u017cczyzny lekko opad\u0142a na pier\u015b. Umar\u0142. Krwawe baloniki po kolei p\u0119ka\u0142y i&nbsp;przestawa\u0142y istnie\u0107, podobnie jak \u017cywot tego tu le\u017c\u0105cego.<\/p>\n\n\n\n<p>Monika obadawszy g\u0142\u00f3wk\u0119 Wojtusia po raz enty odetchn\u0119\u0142a i rozejrza\u0142a si\u0119 po pomieszczeniu.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013&nbsp;Zabi\u0142e\u015b&nbsp;pos\u0142a&nbsp;\u2013&nbsp;powiedzia\u0142a&nbsp;g\u0142ucho.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>P\u00f3\u0142tora&nbsp;godziny&nbsp;wcze\u015bniej,&nbsp;godz.&nbsp;16.14<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>O\u015bmioletni volkswagen passat kombi pa\u0144stwa \u0141uczak wjecha\u0142 na wielopoziomowy parking przy centrum handlowym. Mimo tego, \u017ce nie by\u0142 to czas najwi\u0119kszego ruchu w&nbsp;galerii, Piotr nie m\u00f3g\u0142 znale\u017a\u0107 wolnego miejsca. Wreszcie uda\u0142o si\u0119 \u2013 za szerokim filarem, ostatnie miejsce w ostatniej alejce.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 B\u0119dziemy maszerowa\u0107 kilometr przez ten parking \u2013 burkn\u0119\u0142a z tylnego siedzenia Monika i&nbsp;zabra\u0142a si\u0119 za wypinanie fotelika samochodowego z dwumiesi\u0119cznym Wojtusiem z pas\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Tu nie ma nawet stu metr\u00f3w do wej\u015bcia \u2013 odrzek\u0142 Piotr i wysiad\u0142 z auta. Jak zwykle podszed\u0142 do drzwi przy foteliku i z drugiej strony pom\u00f3g\u0142 \u017conie go wypi\u0105\u0107, po czym wyci\u0105gn\u0105\u0142 siedzisko ma\u0142ego. Przyjechali do centrum handlowego na zakupy spo\u017cywcze. Wojtu\u015b, ich pierwsze i jedyne dziecko, smacznie spa\u0142 w b\u0142\u0119kitnym futerkowym kombinezonie. Piotr u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 z nut\u0105 zazdro\u015bci. Ten to ma \u017cycie: tylko je i \u015bpi, \u017cadnych problem\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Ma\u0142\u017ce\u0144stwo uda\u0142o si\u0119 do wej\u015bcia do handlowej cz\u0119\u015bci galerii. Tu\u017c przed nim sta\u0142y w\u00f3zki sklepowe, Piotr do jednego z nich w\u0142o\u017cy\u0142 fotelik z synkiem i popchn\u0105\u0142 przed siebie. Monika z\u0142apa\u0142a go pod rami\u0119 i razem wkroczyli do sklepu spo\u017cywczego. Idealna rodzinka.<\/p>\n\n\n\n<p>Papier toaletowy, mleko, pieczywo, owoce, mi\u0119so na jutrzejszy obiad \u2013 zakupy posz\u0142y do\u015b\u0107 sprawnie. W&nbsp;obszernym w\u00f3zku zabrak\u0142o miejsca, ale to dlatego, \u017ce wi\u0119ksz\u0105 jego cz\u0119\u015b\u0107 zabiera\u0142 fotelik ze \u015bpi\u0105cym wci\u0105\u017c Wojtusiem.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Chod\u017amy jeszcze do dzia\u0142u dzieci\u0119cego \u2013 Monika poci\u0105gn\u0119\u0142a m\u0119\u017ca za rami\u0119 w lewo.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013&nbsp;Czego&nbsp;potrzebujemy?&nbsp;\u2013&nbsp;spyta\u0142&nbsp;Piotr.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Niczego konkretnego, chc\u0119 zobaczy\u0107, czy s\u0105 jakie\u015b promocje \u2013 Monice, jak wi\u0119kszo\u015bci m\u0142odych mam, przegl\u0105danie niemowl\u0119cych akcesori\u00f3w sprawia\u0142o przyjemno\u015b\u0107. Ogl\u0105daj\u0105c smoczki, butelki i zabawki edukacyjne stara\u0142a si\u0119 zapami\u0119tywa\u0107 ceny, aby por\u00f3wna\u0107 je w innych sklepach. W r\u0119ce wpad\u0142 jej aspirator do nosa.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 We\u017amy to, ta nasza gruszka do nosa mnie denerwuje \u2013 pokaza\u0142a Piotrowi urz\u0105dzenie.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Dobrze kochanie \u2013 odpar\u0142. Byli ma\u0142\u017ce\u0144stwem od dw\u00f3ch lat, znali si\u0119 od trzech. Oboje po trzydziestce, poznali si\u0119 na imprezie i w\u0142a\u015bciwie od razu zostali par\u0105. Po roku Piotr o\u015bwiadczy\u0142 si\u0119 Monice, a ta szcz\u0119\u015bliwa przyj\u0119\u0142a o\u015bwiadczyny. Wed\u0142ug znajomych byli wyj\u0105tkowo dobrani. On stra\u017cak w stopniu aspiranta, ona nauczycielka j\u0119zyka polskiego w&nbsp;miejscowej podstaw\u00f3wce (teraz oczywi\u015bcie na urlopie macierzy\u0144skim). K\u0142\u00f3cili si\u0119, jak wszystkie pary, ale jako\u015b przetrwali ka\u017cd\u0105 burz\u0119. Pierwsze z nich \u0142agodzi\u0107 musia\u0142a Monika, kt\u00f3ra mia\u0142a ju\u017c wcze\u015bniej kilka powa\u017cniejszych zwi\u0105zk\u00f3w i nauczy\u0142a si\u0119 post\u0119powa\u0107 z m\u0119\u017cczyznami. Dla Piotra by\u0142a pierwsz\u0105 sta\u0142\u0105 partnerk\u0105, dla niego k\u0142\u00f3cenie si\u0119 i godzenie by\u0142o wi\u0119c nowo\u015bci\u0105. Za\u017cegnywane konflikty umacnia\u0142y ich zwi\u0105zek. Zaraz po \u015blubie prowadzili do\u015b\u0107 sielskie \u017cycie. Postanowili za\u0142o\u017cy\u0107 rodzin\u0119 i przez ponad rok starali si\u0119 o dziecko. Wreszcie si\u0119 uda\u0142o. Ci\u0105\u017ca by\u0142a, szczeg\u00f3lnie dla Moniki, spe\u0142nieniem marze\u0144. Wojtu\u015b urodzi\u0142 si\u0119 w pa\u017adzierniku, dzie\u0144 po ich rocznicy \u015blubu. Taki prezent.<\/p>\n\n\n\n<p>Kolejka do kasy by\u0142a niewielka, Piotr z Monik\u0105 sprawnie zapakowali zakupy do p\u0142\u00f3ciennych toreb, kt\u00f3re przynie\u015bli ze sob\u0105, a nast\u0119pnie z powrotem do w\u00f3zka, obok fotelika Wojtusia. Malec przebudzi\u0142 si\u0119 i bystrym spojrzeniem zacz\u0105\u0142 si\u0119 rozgl\u0105da\u0107 wok\u00f3\u0142. Jego tata pcha\u0142 w\u00f3zek, obok sz\u0142a mama i zagadywa\u0142a synka boj\u0105c si\u0119, \u017ce Wojtu\u015b zacznie p\u0142aka\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Kochanie si\u0119 obudzi\u0142o? Jak si\u0119 spa\u0142o syneczku? Popatrz, gdzie jeste\u015bmy, w sklepie, na zakupach \u2013 szczebiota\u0142a wpatruj\u0105c si\u0119 w b\u0142\u0119kitno-szare oczka malca. Ten na chwil\u0119 z\u0142apa\u0142 spojrzenie mamy, ale po kilku sekundach popatrzy\u0142 w g\u00f3r\u0119 i zafascynowany \u015bledzi\u0142 \u015bwiat\u0142a na suficie. Te bystre oczy odziedziczy\u0142 po tatusiu. Piotr mia\u0142 stalowoniebieskie spojrzenie, dok\u0142adnie w&nbsp;barwie munduru policyjnego. Monika czasem \u015bmia\u0142a si\u0119, \u017ce min\u0105\u0142 si\u0119 z powo\u0142aniem, bo jego oczy nie pasuj\u0105 do czarnego stra\u017cackiego umundurowania.<\/p>\n\n\n\n<p>Gdy doszli do samochodu, post\u0119powali jak zwykle po zakupach od nieca\u0142ych dw\u00f3ch miesi\u0119cy: Monika z\u0142apa\u0142a fotelik i z nim uda\u0142a si\u0119 na ty\u0142 volkswagena, Piotr otworzy\u0142 baga\u017cnik i tam zacz\u0105\u0142 ustawia\u0107 torby. Podni\u00f3s\u0142 g\u0142ow\u0119 i k\u0105tem oka zauwa\u017cy\u0142 r\u0119k\u0119, kt\u00f3ra chwyci\u0142a klap\u0119 od baga\u017cnika i&nbsp;poci\u0105gn\u0119\u0142a j\u0105 w d\u00f3\u0142. Metal uderzy\u0142 w potylic\u0119 Piotra i ten run\u0105\u0142 do przodu spadaj\u0105c twarz\u0105 w torb\u0119 z mlekiem. Przygryz\u0142 sobie warg\u0119 do krwi, ale nawet tego nie poczu\u0142, bo straci\u0142 przytomno\u015b\u0107. Atakuj\u0105ca d\u0142o\u0144 chwyci\u0142a pistolet i jego r\u0119koje\u015bci\u0105 jeszcze raz uderzy\u0142a g\u0142ow\u0119 nieprzytomnego m\u0119\u017cczyzny. Nast\u0119pnie ju\u017c dwie d\u0142onie wrzuci\u0142y nogi Piotra do baga\u017cnika i&nbsp;zatrzasn\u0119\u0142y klap\u0119. Monika us\u0142ysza\u0142a odg\u0142os uderze\u0144 i padaj\u0105cego cia\u0142a m\u0119\u017ca w momencie, gdy uda\u0142o jej si\u0119 przypi\u0105\u0107 fotelik do tylnego siedzenia. Spos\u00f3b upinania go w pasach by\u0142 do\u015b\u0107 skomplikowany, nie da\u0142aby rady szybko wypi\u0105\u0107 syna (ani z fotelikiem, ani bez niego), a bez dziecka nie mia\u0142a zamiaru rusza\u0107 si\u0119 z&nbsp;samochodu. Dlatego te\u017c na chwil\u0119 niewidzialna si\u0142a przygwo\u017adzi\u0142a j\u0105 do siedzenia volkswagena. Nieznajomy m\u0119\u017cczyzna tymczasem z kluczykami, kt\u00f3re wyrwa\u0142 z d\u0142oni Piotra, wsiad\u0142 na prz\u00f3d auta. Zasiad\u0142 za kierownic\u0105 i odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 mierz\u0105c z pistoletu w stron\u0119 kobiety i niemowl\u0119cia. Wojtu\u015b, cho\u0107 nie m\u00f3g\u0142 tego widzie\u0107, gdy\u017c przypi\u0119ty by\u0142 ty\u0142em do kierunku jazdy, jak na komend\u0119 rozp\u0142aka\u0142 si\u0119. Monika instynktownie obj\u0119\u0142a ca\u0142y fotelik ramionami.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013&nbsp;Co&nbsp;zrobi\u0142e\u015b&nbsp;mojemu&nbsp;m\u0119\u017cowi?&nbsp;\u2013&nbsp;krzykn\u0119\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Cicho sied\u017a i ucisz bachora. M\u0119\u017culek \u015bpi w baga\u017cniku, je\u015bli b\u0119dziesz grzeczna, to nic mu si\u0119 nie stanie \u2013 powiedzia\u0142 szpakowaty m\u0119\u017cczyzna, chyba po pi\u0119\u0107dziesi\u0105tce. Przystojny i\u2026 \u201edystyngowany\u201d, takie okre\u015blenie przysz\u0142o Monice do g\u0142owy, cho\u0107 jego wypowied\u017a z pewno\u015bci\u0105 dystyngowana nie by\u0142a. By\u0142a w niej pewna doza sztuczno\u015bci, jakby na si\u0142\u0119 zgrywa\u0142 oprycha. M\u0119\u017cczyzna odpali\u0142 silnik i ruszy\u0142. Monika poczu\u0142a jak odp\u0142ywa jej krew z twarzy. \u015amiertelnie zblad\u0142a, sta\u0142a si\u0119 ilustracj\u0105 do powiedzenia \u201eblady strach\u201d. Miliony my\u015bli przelatywa\u0142y jej przez g\u0142ow\u0119. Siedzia\u0142a na siedzeniu za kierowc\u0105, mog\u0142aby zacz\u0105\u0107 dusi\u0107 agresora. Gdyby w aucie nie by\u0142o Wojtusia mo\u017ce i zdoby\u0142aby si\u0119 na taki heroizm, jednak w tym momencie najwa\u017cniejsze by\u0142o bezpiecze\u0144stwo syna. Cho\u0107 siedzia\u0142 w atestowanym foteliku starannie wybranym przez kochaj\u0105cych rodzic\u00f3w, B\u00f3g jeden wie, co sta\u0142oby si\u0119, gdyby dosz\u0142o do jakiej\u015b kolizji. Kobiecie nie pozosta\u0142o nic innego, jak czeka\u0107 na rozw\u00f3j wypadk\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Porywacz skr\u0119ci\u0142 w stron\u0119 wyjazdu z miasta. Wci\u0105\u017c w prawej d\u0142oni trzyma\u0142 pistolet, t\u0105 d\u0142oni\u0105 te\u017c zmienia\u0142 biegi, co mi\u0119dzy fotelami obserwowa\u0142a Monika. Gdy samoch\u00f3d stan\u0105\u0142 na \u015bwiat\u0142ach na skrzy\u017cowaniu, m\u0119\u017cczyzna odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do niej.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Nic nie kombinuj, a wszystko b\u0119dzie dobrze \u2013 powiedzia\u0142. \u2013 Zaraz b\u0119dziemy na miejscu.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013&nbsp;Gdzie?<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Ciiii\u2026 Wszystko zobaczysz. Ucisz go \u2013 kolb\u0105 pistoletu machn\u0105\u0142 w kierunku fotelika, w kt\u00f3rym le\u017ca\u0142 wci\u0105\u017c zanosz\u0105cy si\u0119 p\u0142aczem Wojtu\u015b. Monika pog\u0142aska\u0142a syna po policzku i cicho zanuci\u0142a ko\u0142ysank\u0119 maj\u0105c nadziej\u0119, \u017ce m\u0119\u017cczyzna za kierownic\u0105 nie jest zbyt porywczy. P\u0142acz niemowl\u0119cia potrafi wytr\u0105ci\u0107 z r\u00f3wnowagi, a facet atakuj\u0105cy rodzin\u0119 z&nbsp;ma\u0142ym dzieckiem w centrum handlowym chyba zbyt zr\u00f3wnowa\u017cony nie jest.<\/p>\n\n\n\n<p>Jazda trwa\u0142a nie wi\u0119cej ni\u017c dziesi\u0119\u0107 minut, ale dla Moniki to by\u0142a wieczno\u015b\u0107. Zaparkowali przed stoj\u0105cym samotnie niskim budynkiem. Przez ca\u0142\u0105 drog\u0119 od \u015bwiate\u0142 nie mog\u0142a pozby\u0107 si\u0119 wra\u017cenia, \u017ce zna tego m\u0119\u017cczyzn\u0119. Te oczy, ta fryzura. I g\u0142os. Te\u017c znajomy. Chyba z telewizji. Tak, na pewno z telewizji\u2026 Porywacz wy\u0142\u0105czy\u0142 silnik i&nbsp;wysiad\u0142 z auta podchodz\u0105c do drzwi najbli\u017cej fotelika, zupe\u0142nie jak to robi\u0142 Piotr. Uchyli\u0142 te drzwi i&nbsp;wycelowa\u0142 luf\u0119 pistoletu w dziecko.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Wyjmij go i idziemy \u2013 brod\u0105 wskaza\u0142 drzwi niskiego budynku, przy kt\u00f3rych wisia\u0142a tabliczka \u201eBiuro Poselskie\u201d. W tym momencie Monika dozna\u0142a ol\u015bnienia. To pose\u0142 Jan Michalik mierzy\u0142 do niej i jej dziecka z&nbsp;broni. Absurdalno\u015b\u0107 sytuacji sprawi\u0142a, \u017ce kobieta zacz\u0119\u0142a si\u0119 zastanawia\u0107, czy nie \u015bni. Dr\u017c\u0105cymi r\u0119kami wypi\u0119\u0142a fotelik z synkiem z pas\u00f3w. Spojrza\u0142a na parlamentarzyst\u0119, kt\u00f3ry ci\u0105gle j\u0105 obserwowa\u0142. Ich spojrzenia skrzy\u017cowa\u0142y si\u0119 na kilka sekund, a po minie Moniki porywacz pozna\u0142, \u017ce zosta\u0142 rozpoznany.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Wysiadaj \u2013 powiedzia\u0142 tylko i kiwn\u0105\u0142 d\u0142oni\u0105 z pistoletem. To podzia\u0142a\u0142o otrze\u017awiaj\u0105co na kobiet\u0119. Wysiad\u0142a z auta taszcz\u0105c fotelik samochodowy z&nbsp;najcenniejszym \u0142adunkiem. Pose\u0142 otworzy\u0142 drzwi, Monika wesz\u0142a. Jan Michalik wszed\u0142 za ni\u0105 i zapali\u0142 \u015bwiat\u0142o. Kaza\u0142 matce postawi\u0107 fotelik z dzieckiem na szafce pod naprzeciwleg\u0142\u0105 do drzwi \u015bcian\u0105, a samej usi\u0105\u015b\u0107 na krze\u015ble przy biurku jakie\u015b dwa metry od syna. Wojtu\u015b ju\u017c nie p\u0142aka\u0142, zn\u00f3w zapad\u0142 w sen. Porywaczowi wyra\u017anie odpowiada\u0142a ta cisza.<\/p>\n\n\n\n<p>W baga\u017cniku tymczasem Piotr ockn\u0105\u0142 si\u0119 i zastanawia\u0142, co si\u0119 wydarzy\u0142o. Gdy samoch\u00f3d zahamowa\u0142, on zacz\u0105\u0142 odzyskiwa\u0107 przytomno\u015b\u0107. Le\u017ca\u0142 teraz w ciemno\u015bci na tyle swojego kombi w&nbsp;bardzo niewygodnej pozycji. \u201eWyjmij go i idziemy\u201d \u2013 to us\u0142ysza\u0142 przed chwil\u0105 z ust nieznajomego m\u0119\u017cczyzny. To znaczy\u0142o, \u017ce Monika i&nbsp;Wojtu\u015b \u017cyj\u0105. Kto\u015b ich zaatakowa\u0142, porwa\u0142. Ale dlaczego?<\/p>\n\n\n\n<p>Piotr le\u017ca\u0142 skulony na lewym boku. Praw\u0105 r\u0119k\u0105 usi\u0142owa\u0142 otworzy\u0107 nad sob\u0105 wyci\u0105gan\u0105 zas\u0142on\u0119 baga\u017cnika. Elastyczna tkanina rozpi\u0119ta by\u0142a na ca\u0142ej jego d\u0142ugo\u015bci, a jej koniec zatkni\u0119ty by\u0142 w&nbsp;przygotowanych ku temu szczelinkach. M\u0119\u017cczyzna pom\u00f3g\u0142 sobie nog\u0105 i&nbsp;wreszcie zas\u0142ona ust\u0105pi\u0142a i z charkotem wsun\u0119\u0142a si\u0119 w belk\u0119 za tylnym siedzeniem. Piotr teraz m\u00f3g\u0142 przele\u017a\u0107 z&nbsp;baga\u017cnika na ty\u0142 auta i st\u0105d wysi\u0105\u015b\u0107. Tak zrobi\u0142. Wtedy poczu\u0142 krew w ustach, jej metaliczny posmak. Odruchowo wytar\u0142 wargi prawym przedramieniem. Grudniowe powietrze, ch\u0142odne i rze\u015bkie, sprawi\u0142o, \u017ce jego my\u015bli si\u0119 rozja\u015bni\u0142y. Rozejrza\u0142 si\u0119. By\u0142 na jakim\u015b odludziu, przed nim sta\u0142 niski budynek z czerwon\u0105 tablic\u0105. Na parterze pali\u0142o si\u0119 \u015bwiat\u0142o. Na zewn\u0105trz zmierzcha\u0142o, wi\u0119c wn\u0119trze rozja\u015bnionego \u017car\u00f3wk\u0105 pomieszczenia by\u0142o doskonale widoczne. Piotr zobaczy\u0142 fotelik z synkiem, nie dostrzeg\u0142 jednak ani \u017cony, ani te\u017c porywacza. Nie zastanawia\u0142 si\u0119 d\u0142ugo, wbieg\u0142 do \u015brodka.<\/p>\n\n\n\n<p>Drzwi zewn\u0119trzne, kr\u00f3tki korytarzyk i kolejne drzwi po prawej stronie. Gdy Piotr je otworzy\u0142, jego oczom ukaza\u0142o si\u0119 pomieszczenie biurowe, w kt\u00f3rym naprzeciwko na szafce sta\u0142 fotelik z&nbsp;Wojtusiem, po lewej na biurowym krze\u015ble na k\u00f3\u0142kach siedzia\u0142a jego \u017cona, po prawej od dziecka sta\u0142 napastnik, a na blisko wej\u015bcia sta\u0142o biurko, na kt\u00f3rym\u2026 le\u017ca\u0142 pistolet. Piotr sta\u0142 najbli\u017cej broni. Wszystko wyda\u0142o mu si\u0119 szalenie nierzeczywiste. Ich zwyczajne \u017cycie nagle stan\u0119\u0142o na szali tu, w&nbsp;biurze poselskim jakiego\u015b pos\u0142a na obrze\u017cach miasta. Szaleniec porwa\u0142 jego, jego \u017con\u0119 i&nbsp;male\u0144kiego synka, a teraz tak g\u0142upio zostawi\u0142 bro\u0144. Wystarczy jeden sus i Piotr b\u0119dzie trzyma\u0142 pistolet. Na pewno dosi\u0119gnie broni szybciej ni\u017c ten szpakowaty m\u0119\u017cczyzna, kt\u00f3ry wpatruje si\u0119 w&nbsp;niego.<\/p>\n\n\n\n<p>Jan sta\u0142 nieruchomo przy p\u00f3\u0142ce z segregatorami, na kt\u00f3rej wspar\u0142 lew\u0105 r\u0119k\u0119. M\u0119\u017cczyzna, kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie wbieg\u0142 do biura, w ka\u017cdej chwili m\u00f3g\u0142 dosi\u0119gn\u0105\u0107 pistoletu. Jan te\u017c m\u00f3g\u0142 si\u0119 rzuci\u0107 w kierunku broni, jednak bli\u017cej mia\u0142 n\u00f3\u017c i to po niego mia\u0142 zamiar si\u0119gn\u0105\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Piotr run\u0105\u0142 ca\u0142ym wysportowanym cia\u0142em do przodu, w tej samej sekundzie Jan chwyci\u0142 n\u00f3\u017c i&nbsp;ruszy\u0142 w stron\u0119 fotelika z dzieckiem, ale na krzyk Piotra: \u201eSt\u00f3j!\u201d zatrzyma\u0142 si\u0119 w p\u00f3\u0142 drogi.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Musisz mnie zabi\u0107 \u2013 powiedzia\u0142 zimno Jan patrz\u0105c w oczy Piotra, po czym zrobi\u0142 kolejny krok w stron\u0119 Wojtusia. Ojciec ch\u0142opca wycelowa\u0142 w \u015brodek klatki piersiowej porywacza (jak uczy\u0142 instruktor na wieczorze kawalerskim kolegi z pracy, kt\u00f3ry odby\u0142 si\u0119 na strzelnicy, a p\u00f3\u017aniej przeni\u00f3s\u0142 do knajpy) i nacisn\u0105\u0142 spust.<\/p>\n\n\n\n<p>***<\/p>\n\n\n\n<p>Strza\u0142\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013&nbsp;Nic&nbsp;ci&nbsp;nie&nbsp;jest?&nbsp;Co&nbsp;z&nbsp;ma\u0142ym?<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013&nbsp;Zabi\u0142e\u015b&nbsp;pos\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>***<\/p>\n\n\n\n<p>Cia\u0142o parlamentarzysty le\u017ca\u0142o w poprzek biura, oparte barkiem o szaf\u0119. Ka\u0142u\u017ca z krwi po kilku minutach przesta\u0142a si\u0119 powi\u0119ksza\u0107. W jej odbiciu Piotr zobaczy\u0142 jakby swoj\u0105 karykatur\u0119. Portret w szkar\u0142acie. Jego cia\u0142em wstrz\u0105sn\u0105\u0142 dreszcz. To nie by\u0142 pierwszy nieboszczyk, kt\u00f3rego ogl\u0105da\u0142 z bliska, w ko\u0144cu od o\u015bmiu lat s\u0142u\u017cy\u0142 w&nbsp;stra\u017cy po\u017carnej. Ale pierwszy, kt\u00f3ry zgin\u0105\u0142 z jego r\u0119ki. Piotr jak zafascynowany patrzy\u0142 na zw\u0142oki kl\u0119cz\u0105c przy nich i nie o\u015bmielaj\u0105c si\u0119 ich dotkn\u0105\u0107. Monika zacz\u0119\u0142a \u0142ka\u0107 trzymaj\u0105c w ramionach Wojtusia.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 To pose\u0142 Jan Michalik, zabi\u0142e\u015b pos\u0142a. To pose\u0142 Jan Michalik, zabi\u0142e\u015b pos\u0142a \u2013 powtarza\u0142a przez \u0142zy. Jej m\u0105\u017c nie reagowa\u0142, wi\u0119c podesz\u0142a do niego. Z bliska zakrwawione zw\u0142oki wyda\u0142y si\u0119 jeszcze straszniejsze, wi\u0119c obr\u00f3ci\u0142a si\u0119 i zacz\u0119\u0142a chodzi\u0107 w t\u0119 i&nbsp;z&nbsp;powrotem wzd\u0142u\u017c pomieszczenia z dzieckiem na r\u0119ku. Nagle jej uwag\u0119 przyku\u0142a kartka z\u0142o\u017cona na p\u00f3\u0142 i tak postawiona na p\u00f3\u0142eczce przy wyj\u015bciu. Na jej wierzchu grubym markerem napisane by\u0142o: \u201eDO MOICH MORDERC\u00d3W\u201d. Monice zrobi\u0142o si\u0119 s\u0142abo. Usiad\u0142a z Wojtusiem na krze\u015ble, na kt\u00f3rym wcze\u015bniej kaza\u0142 jej siedzie\u0107 teraz ju\u017c nie\u017cywy pose\u0142. \u0141zy jak na komend\u0119 przesta\u0142y jej p\u0142yn\u0105\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Piotrek zobacz to \u2013 powiedzia\u0142a najpierw szeptem. M\u0105\u017c dalej nie reagowa\u0142, wi\u0119c odchrz\u0105kn\u0119\u0142a (w gardle czu\u0142a co\u015b jakby piach) i powiedzia\u0142a g\u0142o\u015bno: \u2013 Musisz to zobaczy\u0107. Piotr!<\/p>\n\n\n\n<p>Na d\u017awi\u0119k swojego imienia ojciec rodziny podni\u00f3s\u0142 g\u0142ow\u0119. Wo\u0142a\u0142a go \u017cona siedz\u0105ca z&nbsp;dzieckiem po drugiej stronie biura. Wsta\u0142 i podszed\u0142 do niej omijaj\u0105c cia\u0142o. Monika g\u0142ow\u0105 pokaza\u0142a mu kartk\u0119. \u201eDO MOICH MORDERC\u00d3W\u201d \u2013 ten napis wstrz\u0105sn\u0105\u0142 Piotrem nie s\u0142abiej ni\u017c jego ma\u0142\u017conk\u0105. Podszed\u0142 do p\u00f3\u0142ki i wzi\u0105\u0142 do r\u0119ki kartk\u0119. Uchyli\u0142 j\u0105 i zacz\u0105\u0142 czyta\u0107:<\/p>\n\n\n\n<p><em>\u201eUciekajcie st\u0105d. Nikt Was nie znajdzie, nikomu nie przyjdzie do g\u0142owy, \u017ce to mogli\u015bcie by\u0107 Wy. Zniszczcie t\u0119 kartk\u0119 i wyrzu\u0107cie daleko st\u0105d bro\u0144\u201d.<\/em><em><br><\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Poniedzia\u0142ek,&nbsp;7&nbsp;grudnia,&nbsp;godz.&nbsp;17.42 Strza\u0142. Og\u0142uszaj\u0105cy huk przeszed\u0142 pr\u0105dem od d\u0142oni Piotra \u0141uczaka do jego prawego barku i&nbsp;dalej do ucha. To zatka\u0142o si\u0119, wi\u0119c m\u0119\u017cczyzna odruchowo otworzy\u0142 usta. Ruch jego warg zbieg\u0142 si\u0119 z&nbsp;krzykiem, kt\u00f3ry ze swoich ust wyda\u0142a jego \u017cona. Albo raczej piskiem. Jeszcze nigdy nie s\u0142ysza\u0142 takiego d\u017awi\u0119ku w wykonaniu Moniki. Jakby orka czy jaki\u015b inny [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":44,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"class_list":["post-15","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-uncategorized"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/15"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=15"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/15\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":36,"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/15\/revisions\/36"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/44"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=15"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=15"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.osinskamarcinczyk.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=15"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}